≡ Agnieszka Woźniak-Starak zdradza swoje zasady dbania o formę. Pizza i lody? Jak najbardziej 》 Her Beauty

Agnieszka Woźniak-Starak zdradza swoje zasady dbania o formę. Pizza i lody? Jak najbardziej

Przyglądając się zdjęciom gwiazd, łatwo dojść do wniosku, że dobra forma wymaga niekończącej się listy wyrzeczeń. Zero słodyczy, żadnych wieczornych przekąsek, a pizza najwyżej na zdjęciu w menu. Agnieszka Woźniak-Starak podchodzi do tego znacznie spokojniej. Znana dziennikarka i prezenterka telewizyjna nie ukrywa, że lubi dobrze zjeść, a ulubionych przysmaków nie zamierza skreślać tylko dlatego, że zawierają cukier czy więcej kalorii.

Jednocześnie nie twierdzi, że wszystko przychodzi jej bez wysiłku. Przy napiętym grafiku zawodowym stara się znaleźć miejsce na świadome wybory żywieniowe i aktywność fizyczną. Ma też własny sposób na uporządkowanie godzin posiłków. Jedna granica w jej codziennym planie jest szczególnie wyraźna: po osiemnastej woli już nie jeść.

Co ciekawe, Woźniak-Starak mówi o swoim podejściu bez moralizowania i bez obietnic cudownych rezultatów. Nie układa uniwersalnego przepisu na idealną sylwetkę, lecz opowiada, co sprawdza się u niej. A w tej historii jest miejsce zarówno na porządne śniadanie przed treningiem, jak i na gałkę lodów, kiedy po prostu przyjdzie na nią ochota.

Pizza bez wyrzutów sumienia, ale kolacja przed osiemnastą

Nie każdy lubi liczyć kalorie, ważyć porcje i sprawdzać skład każdego produktu pod lupą. Woźniak-Starak stawia raczej na kilka nawyków, które łatwo rozpoznać w jej opowieści o codziennym jedzeniu. W rozmowie z Pudelkiem zdradziła, że stara się odżywiać zdrowo i zwraca uwagę na ilość białka w posiłkach. W jej jadłospisie pojawiają się między innymi sałatki, kasze i ryby. Nie brzmi to jak dieta złożona z samych liści sałaty, i bardzo dobrze.

Najważniejsza jest dla niej jednak godzina ostatniego posiłku. Prezenterka stara się nie jeść po osiemnastej i traktuje tę zasadę jako stały element dnia. Wspomina też o utrzymywaniu określonego okna żywieniowego, czyli ograniczaniu jedzenia do wybranych godzin. Nie oznacza to jednak, że rezygnuje ze śniadań albo odkłada pierwszy posiłek na późne popołudnie. Wręcz przeciwnie: mówi wprost, że nie wyobraża sobie porannego treningu na pusty żołądek.

A co ze słodkościami? Tutaj szczerość dziennikarki może rozbawić wszystkich, którzy choć raz obiecali sobie całkowicie odstawić cukier, a następnego dnia znaleźli się przed lodziarnią. Woźniak-Starak przyznaje, że nie zawsze udaje jej się unikać słodkiego smaku. Lody i pizza nie są dla niej zakazanymi produktami. Kiedy ma na coś ochotę, potrafi po prostu zjeść to z przyjemnością, zamiast zamieniać każdy kęs w powód do wyrzutów sumienia.

Takie podejście nie oznacza oczywiście, że sama godzina osiemnasta ma szczególne właściwości odchudzające. O masie ciała decyduje między innymi całkowita ilość energii dostarczanej z pożywieniem, a potrzeby organizmu zależą od wielu czynników. Dla osoby kończącej pracę późnym wieczorem identyczny rozkład posiłków mógłby być zwyczajnie niewygodny. W przypadku prezenterki stała pora kolacji jest przede wszystkim osobistym sposobem na utrzymanie regularności.

Przy tym wszystkim nie ma mowy o ukrywaniu drobnych słabości pod efektownymi hasłami o silnej woli. Prezenterka nie przekonuje, że każdego dnia je dokładnie to samo, ani nie przedstawia swojej kuchni jako miejsca bez cukru i spontanicznych zachcianek. Taka zwyczajność może być bliższa odbiorcom niż kolejna lista produktów, których podobno absolutnie nie wolno dotknąć.

W jej słowach jest jeszcze jedna ważna myśl: jedzenie nie musi dzielić się na produkty idealne i całkowicie zabronione. Można dbać o jakość codziennych posiłków, a jednocześnie zostawić trochę przestrzeni na spontaniczne przyjemności. Bo przecież trudno wyobrazić sobie życie, w którym każda porcja pizzy wymaga szczegółowego rachunku sumienia.

Konie, treningi i coraz większa swoboda we własnej skórze

Dieta to tylko jedna część tego, jak Woźniak-Starak dba o siebie. Drugą jest ruch, do którego podchodzi z podobną konsekwencją, choć bez udawania, że zawsze ma nieograniczone pokłady energii. Prezenterka przyznaje, że ćwiczy wtedy, gdy pozwalają jej na to czas i siły. Nie przedstawia treningu jako obowiązku, za którego pominięcie należy się kara, lecz jako ważny element codzienności, do którego chce regularnie wracać.

Szczególne miejsce w jej życiu zajmuje jazda konna. To aktywność wymagająca nie tylko sprawności, ale też równowagi, skupienia i cierpliwości. Dla osoby, której praca często oznacza kamerę, studio i napięty harmonogram, kontakt ze zwierzęciem oraz czas spędzony poza telewizyjnym zgiełkiem mogą być cenną odmianą. Dziennikarka wspomina również o ćwiczeniach i innych treningach, nie ograniczając swojego ruchu do jednej dyscypliny.

Warto też pamiętać, że aktywność nie musi wyglądać identycznie każdego dnia. Czasami można znaleźć przestrzeń na dłuższy trening, innym razem wystarczy krótka chwila ruchu. Sama dziennikarka podkreśla, że stara się korzystać z okazji wtedy, gdy pozwalają jej na to obowiązki i samopoczucie. To bardziej elastyczne podejście niż wizja idealnego harmonogramu, który natychmiast się rozpada, gdy pojawi się nieplanowane spotkanie czy gorszy dzień.

Najciekawsze jest jednak to, jak mówi o upływie czasu. W świecie, w którym gwiazdom bez przerwy przypomina się o metryce, Woźniak-Starak przyznaje, że z wiekiem czuje się ze sobą coraz lepiej. Nie sprowadza tego wyłącznie do wyglądu czy rozmiaru ubrań. Chodzi również o komfort, pewność siebie i poczucie, że nie trzeba już nikomu udowadniać swojej wartości.

To miła odmiana od opowieści o desperackiej walce z każdą zmarszczką i każdym kilogramem. Prezenterka nie twierdzi, że odkryła sekret wiecznej młodości. Zamiast tego pokazuje, jak ważne są nawyki, które da się pogodzić z własnym życiem: sensowne jedzenie, ruch, odpoczynek i odrobina luzu. A jeśli po drodze trafi się dobra pizza? Najwyraźniej świat się od tego nie zawali.